piątek, 1 czerwca 2012

#8 "Cuz we belong together now"

Patrzę na moją bluzkę w kolorze pudrowego różu, którą wyciągam z walizki i zastanawiam się, jak to możliwe, że te dwa tygodnie minęły tak szybko. Dopiero pakowałam się do samochodu i modliłam o to, aby wrócić jak najszybciej. No i mam to, czego chciałam. Siedzę w domu na łóżku uwalonym brudnymi ciuchami, sama. Nie ma już obok mnie Harry'ego, Louisa, czy którejś z jego sióstr. Żadnych żartów, kompletna cisza. Słyszę własne bicie serca, własny oddech. Czy tak już będzie? Czy moja przyjaźń z Harrym była tylko kolejnym etapem w moim życiu, który już się zakończył? Nie pożegnał się ze mną. Kiedy tata zaparkował pod naszym domem, nie wysiadł z auta, tylko wbił wzrok w naszą posesję. Nie spojrzał mi w oczy, nie uśmiechnął się. Tylko pomachał od niechcenia, gdy pan James odpalił ponownie silnik. Ich czarne BMW zniknęło za rogiem.
Nie zadzwoniłam do Grayce, nie powiadomiłam jej o moim powrocie, od razu rzuciłam się na łóżko i, przygnębiona, zasnęłam. Dziś skoro świt zabrałam się za rozpakowywanie i wracanie do codziennego, monotonnego życia. Nie mogłam spać, dręczyły mnie koszmary. Grayce, która zrobiła się cholernie zazdrosna o Harry'ego i wytykała mi, że nie mam dla niej czasu. Harry, który zdecydował się wyjechać do Doncaster, zostawiając mnie samą, twierdząc, że nie możemy się przyjaźnić, bo tylko mu wszystko utrudniam. Drew, który powrócił do świata żywych, ale mnie nie pamiętał. Dla nikogo już nic nie znaczyłam, zostałam całkiem sama i wtedy obudziłam się z krzykiem. Spojrzałam na zegarek, wskazywał trzecią nad ranem. Instynktownie sięgnęłam po telefon, jakby mając nadzieję, że ujrzę tam jakąś nieodebraną wiadomość, czy połączenie. Nic. Opadłam na poduszkę i przeczesałam palcami włosy. Czy gdybym nie pozwoliła Harry'emu tak bardzo mnie poznać, byłoby inaczej? , myślałam. Spałabym teraz słodko, a rano po przebudzeniu złożyła Grayce wizytę i opowiedziała jej wszystko po kolei? Jaki to on jest głupi i jak cieszę się, że już wróciłam?
Teraz wiem, że nie. Nie byłoby inaczej, bo jego nie da się nie lubić. Nie pozostaje mi nic innego, jak przywyknąć do tego, co jest. Kończę pakować ubrania, brudne zanoszę do pralni, a czyste pakuję z powrotem do szafy. Biorę szybki prysznic, który pomaga mi się trochę zregenerować, ubieram ciemne rurki i szary, dzianinowy sweter, rozczesuję włosy i pozwalam im luźno opaść, na nogi wciągam białe skarpetki w szare kropki, a na koniec zakładam mój wisiorek, z którym rozstaję się tylko na noc. Dostałam go od Drew na moje trzynaste urodziny, przywiózł go dla mnie z Hiszpanii, którą odwiedził podczas wymiany międzynarodowej. Srebrny wisiorek kształtem przypominał pierścionek, niby nic szczególnego, ale dla mnie ma on wartość sentymentalną. Nie nakładam na siebie żadnych mazideł, no może nie wliczając czekoladowego kremu do twarzy. Stwierdzam, że niczego nie potrzebuję, skoro nie wybieram się na żadną imprezę. Schodzę po cichu na dół, czuję, jak mój żołądek domaga się o jedzenie. Nie dostaje go jednak tak szybko, jakby chciał, bo już na drugim schodku zatrzymuje mnie głos taty.
-Naprawdę, zachowywała się, jak nie ona. Była wesoła, pogodna, radosna, rozrywkowa- opowiada z nutą ironii w głosie.
-Niemożliwe. Nasza Jasmine?- pyta mama z powątpiewaniem.
-To dzięki Harry'emu- mówi tata- Ma na nią dobry wpływ.
-W takim razie powinni spędzać ze sobą dużo czasu.
Nie słyszę odpowiedzi, ale jestem prawie pewna, że tata przytakuje. Odczekuję chwilę i pokonuję odległość, która dzieli mnie od salonu.
-Dzień dobry rodzinko- silę się na uśmiech. Niech myślą, że przeszłam skuteczną metamorfozę. Zresztą, kto to wie, może rzeczywiście ją przeszłam.
-Dobrze spałaś?- pyta mama, nie kryjąc zadowolenia.
-Nieziemsko- kłamię w żywe oczy i nalewam sobie pomarańczowego soku do szklanki, po czym smaruję gofra konfiturą jagodową.
-Masz na dzisiaj jakieś plany?- zwraca się do mnie tata. Wiem, że liczy na odpowiedź, w której znajdzie się imię mojego nowego przyjaciela, ale niestety, muszę go zawieźć.
-Wypadałoby odwiedzić Grayce, w końcu dosyć długo się nie widziałyśmy.
Nie pada żadna odpowiedź ani komentarz z ich strony. Zauważam, że kogoś brakuje. Sasha.
-Śpi?- ruchem głowy wskazuję puste krzesło mojej siostry.
-Wyszła do Mike'a.
Moja siostra jakiś czas temu zaczęła się spotykać z najlepszym przyjacielem mojego brata. No i dobrze, lubię go. Jestem pewna, że Sasha będzie z nim szczęśliwa. Jest przystojny i inteligentny, wesoły i ambitny chyba niczego więcej nie trzeba.
Wstaję od stołu i zasuwam krzesło. Biorę swój talerz i szklankę i idę włożyć do zmywarki. Następnie kieruję się do holu i wkładam nogi w ciepłe botki. Narzucam na siebie beżowy płaszczyk i rzucam rodzicom krótkie "hej". Do Grayce nie mam daleko, mieszka na tej samej ulicy, zaledwie kilka domów dalej. Pokonuję drogę w trzy minuty i bez użycia dzwonka, otwieram drzwi. Zawsze mówiłam jej, że to niebezpieczne, zostawiać tak otwarte drzwi, ale ona uparcie uważa, że nic się nigdy nie stało, więc nic też się nie stanie.
-Dzień dobry!- krzyczę, po przekroczeniu progu.
-Jasmine!-pisk mojej przyjaciółki roznosi się po całym domu, a trzeba podkreślić, że nie jest on mały. Zbiega ze schodów i wskakuje na mnie. Trochę przypomina mi to przywitanie Harry'ego przez Lou. Szybko jednak staram się odpędzić od siebie to wspomnienie. Cieszę się, że ją widzę. Wreszcie jest obok mnie ktoś, komu mogę powiedzieć wszystko, bez wyjątku.
-Mogłabyś ze mnie zejść?- śmieję się.
-Och, tak, już- wydaje się zakłopotana- Chcesz gdzieś wyjść?
-Proponuję Nandos- odpowiadam natychmiast- Zjadłam tylko jednego gofra.
Grayce zjeżdża mnie wzrokiem.
-No widać! Coś mizernie wyglądasz. Ile schudłaś?
Dopiero teraz zauważam, że moje rurki, które przed wyjazdem były idealnie dopasowane do mojej figury, i za to je lubiłam, teraz dziwnie się marszczą na moich nogach, a pasek od mojego płaszcza jest ewidentnie mocniej zawiązany. Jak mogłam tego nie zauważyć przed wyjściem? Jakoś bym to zatuszowała, a tak naraziłam się tylko na uwagi ze strony Grayce. Zaraz mi zarzuci, że...
-Odchudzałaś się! Wiedziałam! Wykorzystałaś fakt, że nie było mnie tam z tobą! Ile razy mam ci powtarzać, że masz dobrą figurę?
No właśnie.
-Problem w tym...że ja się nie odchudzałam. Nie miałam apetytu i tyle.
-Tak, pewnie...- mruczy i nakłada na siebie kurtkę i buty. Aż mam ochotę odwołać wyjście do Nandos. Boję się jakie zamówienie za mnie złoży. Będzie mnie teraz tuczyć i tuczyć, aż nie odzyskam dawnej wagi. W milczeniu opuszczamy jej mieszkanie.
-Więc?- zaczyna rozmowę.
-Więc co?- udaję, że nie wiem, o co chodzi, ale przecież to jasne, że chce wiedzieć wszystko o chłopaku, który towarzyszył mi przez te dwa tygodnie. Wzdycham, kiedy Grayce patrzy na mnie z politowaniem- No bardzo fajnie, miły chłopak.
-Jass!- przyjaciółka trzepie mnie w ramię- Konkrety!
-Nie ma takich, jakich się spodziewasz- ucinam. Nie powiem jej, że się z nim całowałam, nie powiem jej, że mi się nawet podoba.
-Ale jakieś są.
Ponownie wzdycham, ale zaczynam się nakręcać.
-Zaprzyjaźniliśmy się. Na początku było ciężko, bo traktowałam go jak każdego, ale z czasem się polubiliśmy. Jest bardzo opiekuńczy, pomocny. Opowiedziałam mu o Drew, od razu zrozumiał, zachowuje się, jak starszy brat, no..
-Hej, Jass, przystopuj!
-Przed chwilą chciałaś, żebym ci wszystko opowiedziała- irytuję się.
-Ale ja nie ogarnę wszystkiego naraz- parska śmiechem- Powoli. Zaprzyjaźniliście się- ok. Dlaczego opowiedziałaś mu o Drew?
-To przez Nialla.
-Przez kogo?
Opowiadam jej wszystko po kolei. Od naszego utknięcia na wyciągu, przez poznanie Nialla, moją rozmowę z Harrym na tarasie, nie pomijam liściku blondyna i w końcu docieram do naszej wizyty u Tomlinsonów. Wyraźnie podoba jej się moja historia. Cieszy się z tego, że znalazłam sobie przyjaciela, ale bardziej ciekawi ją Niall.
-Nie masz z nim żadnego kontaktu?
Kręcę głową. Nie mam i pewnie już nigdy się nie spotkamy, bo co z tego, że napisał mi taki list? Oznacza on coś? Nie, to wyraża tylko jego chęci, co do kolejnego spotkania, ale nie mamy nawet jak się umówić. Zresztą on mieszka w Irlandii.
-Ależ ty głupia- mruczy Grayce pod nosem. Nie odpowiadam, bo wiem, że ma rację, ale czy to moja wina, że wtedy nie myślałam logicznie? Wydawało mi się, że nie znamy się dobrze i nie będzie mi go brakować, ale myliłam się, jak zawsze. Wchodzimy do Nandos i siadamy przy naszym ulubionym stoliku. Zamawiam sobie tylko kawałek kurczaka i patrzę, jak Grayce wymawia nazwy miliona dań na sekundę. Łapię się za głowę, bo wiem, że nie zamawia tego tylko dla siebie. Jemy w ciszy. Zastanawiam się, czy gdybym szybciej otworzyła się przed Harrym, nie zachowałabym się tak wobec Nialla? Kto wie, teraz już za późno.
Właśnie otwieram usta, by zacząć jakiś temat, kiedy rozlegają się pierwsze nuty "All u need is love". Wyciągam telefon z kieszeni i omal nie padam trupem, gdy odczytuję imię osoby dzwoniącej.
-Tak?- staram się pozbyć guli w gardle. Odchrząkuję.
-Cześć!- słyszę wesoły głos- Rozpakowana?
-Mhm- mruczę- Zaczynam przyzwyczajać się do monotonnego życia.
-O, to bardzo niedobrze!- Niemal widzę, jak grozi mi w tej chwili palcem- Naprawdę bardzo niedobrze.
-A to dlaczego?
-Bo właśnie się do ciebie wybieram!- wykrzykuje i rozłącza się. Sprawdzam jeszcze raz listę połączeń, chcąc się upewnić, czy ta rozmowa nie była przypadkiem jakimś moim urojeniem, ale nie. Chowam iPhone'a do kieszeni.
-No to ładnie- wzdycham.
-Co jest?- pyta Grayce z pełną buzią.
-Harry zaraz u mnie będzie, musimy wracać.
 Boję się tego spotkania, sama nie wiem, dlaczego. Przecież spędziłam z nim ponad dwa tygodnie i było naprawdę świetnie. Poza tym jesteśmy przyjaciółmi. Mimo wszystko- boję się.
Kiedy jesteśmy już pod domem, zauważam samochód pana James'a. Musieli niedawno przyjechać. Staram się przywołać na twarz uśmiech. Zerkam na Grayce, która dla odmiany nie musi tego udawać. Cieszy się, że pozna mojego przyjaciela. Drzwi otwiera nam Sasha.
-Jej, miałaś rację, jest cudowny- szczerzy się moja siostra na dzień dobry, co pomaga mi pozytywnie nastawić się  do tego spotkania. Ściągamy buty, płaszcze i wchodzimy do salonu. Harry siedzi na kanapie i żartuje z moją mamą. Wygląda jak zawsze; szeroki bielutki uśmiech, niesfornie opadające mu na czoło, kręcone włosy. Ma na sobie granatową marynarkę i czarne rurki. To wystarcza. Już chcę się rzucić na niego z okrzykiem radości, kiedy zatrzymuje mnie głos przyjaciółki, wpatrzonej w lokatego.
-Co ty tu robisz?- syczy.
___________
No i jak ? Trochę namieszałam, co? :) Ale pewnie byłoby nudno, gdybym czegoś nie zrobiła. Staram się, żeby w każdym rozdziale było coś ciekawego. Daję radę ? :)
Dziękuję Wam za ponad 4000 wejść, za komentarze i za to, że jesteście ze mną.
Love yaa xx




11 komentarzy:

  1. 'Love yaa' kurde no! Wszystko mi sie kojarzy z Niall'em xD
    Ciekawe skad sie znaja ;p ahh super rozdział ! Czekam na nn XX

    OdpowiedzUsuń
  2. uuuu jakaś afera? xD świetny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaa ! Nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału, chciałabyś widzieć mój banan na twarzy jak zobaczyłam na TT, że jest nn ! :D
    A co do odcinka, no to zaskakujesz z odc na odc, nie spodziewałam się czegoś takiego ? :D
    Kurcze widzę, że się szykuje na serio jakaś afera ^^ teraz ciekawość skąd Grayce zna Harrego ?! :o
    Rodzi się u mnie niedosyt, bo nie wiem skąd, co i jak ! A to jest dobre ! Nie mogę doczekać się nastepnego :)

    @Niall_Zayn_x33

    OdpowiedzUsuń
  4. woohoo. świetny jak zawssze!! kocham to opo. chce juz następnyy!!

    zapraszam do mnie:
    http://vas-hapenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. aaay, kolejny rozdizał, bardzo fajny. Czekam na kolejny. :)
    ~~@TheBiebsSwag1

    OdpowiedzUsuń
  6. czytam, czytam, czytam. dochodzę do końca, wyszczerz na pół gęby i jeb. '-Co ty tu robisz?- syczy.' chyba się posram, jak szybko nie dodasz kolejnego. @Jellula

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział, zreszta jak wszystkie, czekam na nexta :) I zapraszam do mnie:
    http://wakacjewlondyniezudzialemonedriection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam, naprawdę :) aż miło się czyta :D
    wpadnij proszę do mnie, oceń, skomentuj jeśli możesz, to dla mnie ważne, ponieważ założyłam nowego bloga i chcę wiedzieć, co ludzie o nim myślą
    http://ante-omnia.blogspot.com/
    z góry dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wydaje mi się że oni muszą się znać! świetna historia, odkryłam ją niedawno :D ciekawią mnie też dalsze relacje głównej bohaterki z Harrym. Cóż czekam na nowy i zapraszam do mnie http://tears-stream-down-my-face.blogspot.com/, mam nadzieję że coś po sobie zostawisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. rozdział świetny zresztą jak każdy ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny blog strasznie mi się podoba.! ^^ Czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń